Czuć już na plecach oddech „wyborów europejskich”. Można jednak zadać pytanie czy kogoś ten oddech porusza, czy ktoś go czuje? Po co nam te wybory? Szczególnie na prowincji i tej krajowej i tej europejskiej, tak postawione pytanie wydaje się być całkiem zasadne. W naszej „chacie z kraja” jesteśmy dość dalecy od wielkich spraw Europarlamentu, często traktując to miejsce jako wygodną polityczną emeryturę. Czy jednak nie nazbyt łatwo odpuściliśmy swoją możliwość wpływu? Nie tylko wyborcy nie angażują się w ten proces.
W wyborach do Europarlamentu głównym celem jest utrzymanie pozycji a narzędziem frekwencja wyborcza. W prowadzonych aktualnie (na terenie Polski) kampaniach nie warto szukać odniesień do propozycji Macrona, czy formułowania choćby własnych programów reform. Na próżno szukać katalogu aktualnych problemów UE w kontekście gospodarczym, społecznym itp. – nie mówiąc już o programach naprawczych i wizjach rozwojowych. Nie jest to refleksja dotycząca konkretnej partii – refleksja skierowana jest na całość sceny politycznej. Misternie i warunkowo, jak kontraktowe małżeństwo, zmontowana koalicja pod wodzą Platformy z jednej strony robi co może aby jeszcze wytrwać do momentu wyborów. Jednocześnie w ramach nawoływań wyborczych (o programie trudno mówić) strasząc to paraliżem Unii, to populizmem i nacjonalizmem zagrażającym wartościom demokratycznym ergo europejskim. Prawa strona sceny politycznej straszy migrantami, rewolucją islamską, terroryzmem, lewactwem i czym się nawinie – byle głośno. Można podsumować dość szybko, bo i materiału do refleksji nie jest zbyt wiele, że po której stronie byśmy nie stanęli głównym hasłem wyborczym jest 3 x walka i 3 x strach.
Jako wyborca powinienem sobie zadać pytania: walka z kim i strach przed kim? Ów strach podnoszony jest do stanu śmiertelnego zagrożenia. Odpowiedzią na tak jawną „kpinę” z tych jakże przemyślanych i bogatych programów wyborczych, może być skierowany w moją stronę argument o „niezrozumieniu zagrożenia”. Znów zadam pytanie – jakiego? Gdzie jest to demoniczne zagrożenie islamizacją, gdzie w Polsce mamy te nieprzebrane fale migracji, kto chce tak ochoczo do nas przyjechać? W tym kontekście o problemie mogą mówić mieszkańcy Włoch czy Grecji. Jednak nie dla tego, że zalała ich fala islamskich migrantów, ekstremistów, lecz dla tego że mają na swoim terenie dużą koncentrację sfrustrowanych biedą i niepewnością bytu migrantów. Taka koncentracja frustracji zawsze wywołuje eksplozję niezależnie od wyznania, kultury i determinizmu geograficznego. Czego wiec powinniśmy się bać w Europie? Przede wszystkim masowej biedy i wykluczenia generujących lawinę patologii. Czy któryś z kandydatów wspomniał, co ma zamiar z tym zrobić? Nie zauważyłem. Na co wiec będziemy głosować (na kogo, jest w tym kontekście mało istotne)? Głównie na wmówiony strach przed czymś tam, przed kimś tam, gdzieś tam oraz na ugruntowanie pozycji partii politycznych. Wyborców traktuje się w tym kontekście jak fanklub celebryty, złożony głównie z emocjonalnych nastolatków, którzy są szczęśliwi że ich idol w ogóle jest – co robi jest już mało istotne.
Można w tym miejscu pomyśleć, może nie ma innych problemów wiec i programy, nazwijmy to eufemistycznie, mocno skoncentrowane. Byłoby to jakieś wybrnięcie z sytuacji. Zauważmy jednak, iż inne problemy są, choćby wspomniane dysproporcje majątkowe w Unii, relacja Unia – NATO, Unia – USA, „przyklepane” notami pełnymi oburzenia relacje z Rosją, tendencje separatystyczne motywowane min. niezadowoleniem z ignoranckiej postawy europejskich elit, bezrobocie ludzi młodych, też migranci (jednak nie z perspektywy zagrożenia islamizacją), spadek zaznaczenia wartości chrześcijańskich przy braku innych fundamentalnych wartości itd. Kwestii do rozwiązania można wypisać jeszcze wiele. Nie muszę jednak ich wymieniać, ja nigdzie nie kandyduję i programu nie tworzę. Jednak zastanawiam się dlaczego miałbym głosować na strach?
Autor: dr Aleksander Wolski, socjolog, Dziekan Wydziału Zamiejscowego Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej
Prawdziwa ikona współczesnej muzyki przybywa do Ostrawy. Moby, jeden z najbardziej wpływowych artystów ostatnich trzech dekad, zaprezentuje występ, który obiecuje euforię, emocje i dobrą zabawę. Urodzony w Nowym Jorku producent, kompozytor i multiinstrumentalista zmienił oblicze muzyki elektronicznej swoim przełomowym albumem „Play”, w którym połączył pulsujące rytmy z gospel, soulem i ambientem w sposób, który spodobał się milionom ludzi na całym świecie.
Stadion piłkarski dla Baníka powróci na słynne Bazalje w Ostrawie. Zaprojektowają go hiszpańscy architekci z prestiżowego studia L35 Arquitectos z Barcelony. Stoją oni m.in. za przebudową stadionu Realu Madryt. Hiszpański projekt wygrał międzynarodowy konkurs architektoniczny zorganizowany przez miasto Ostrawa.
Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. podpisała dziś z Zakładami Mechanicznymi „BUMAR-ŁABĘDY” S.A. umowę inwestycyjną dotyczącą realizacji strategicznego projektu dofinansowanego ze środków Funduszu Inwestycji Kapitałowych w wysokości 850 mln zł. Przedsięwzięcie ma doprowadzić w gliwickiej Spółce do ustanowienia zdolności do produkcji nowoczesnych kołowych oraz gąsienicowych pojazdów opancerzonych z możliwością wsparcia i zabezpieczenia również dodatkowej produkcji podwozi dla armatohaubicy samobieżnej KRAB.
jest wyspecjalizowaną firmą budowlaną działającą na terenie całej Republiki Czeskiej oraz krajów UE.
Frekomos
dle firemní klasifikace
Czechy, Kraj morawsko-śląski
Portal i-Region.eu
na podstawie doświadczenia
Czechy, Kraj morawsko-śląski
Portal i-Region.eu
na podstawie doświadczenia
Czechy, Kraj morawsko-śląski