8. 9. 2010, 17:24
OPOLE (Opolskie, i-region.eu) Na silnych lekach przeciwbólowych, w domu przeżywa koszmar. Dziennikarze TVP Opole przedstawiają historię Pana Romana, który miesiąc temu przeszedł operację wszczepienia by-passu tętnicy udowej. Zabieg się udał, ale po kilku dniach wystąpiła martwica. Lekarze twierdzą, że najczęściej taka choroba to zaniedbanie pacjenta, a on sam obarcza szpital winą za bagatelizowanie przypadku.

Z chorobą walczy od lat. Lekarstwa, problemy z chodzeniem, częste wizyty u lekarza. To była codzienność. Od miesiąca świat wywrócił się dla niego do góry nogami. A przecież operacja miała zakończyć cierpienie.
„Po wyjęciu szwów myślałem, że już jest po wszystkim, że koniec chorobowego. A tu nie. Od tego czasu się dopiero zaczęło, noga boli i puchnie,” skarży się Roman Strzelecki.
Operacja wszczepienia by-passu się udała. Ale po niej doszło do najgorszego - martwicy trzech palców. Grozi to amputacją całej stopy.
Chory nie może jeść, spać, normalnie funkcjonować. Żona pana Romana robi co może, żeby podnieść go na duchu. Jednak żadne słowa nie pomagają.
„Boję się, żeby on nie wziął za dużo leków, bo już kiedyś powiedział, że w ten sposób miałby przynajmniej święty spokój,” wyraża swe obawy pani Wanda.
Pomagają im wszyscy. Jednak nikt nie jest w stanie uśmierzyć bólu. Sterta silnych lekarstw już nie działa.
„To jest cierpienie niesamowite. On już teraz jest zdecydowany na amputację, byle tylko uśmierzyć ból,” mówi sąsiad.
Kiedy ból był już nie do zniesienia, pan Roman pojechał do Szpitala Wojewódzkiego. Stamtąd odesłano go do Wojewódzkiego Centrum Medycznego – bo tam przecież był operowany. A tu z kolei wizyta umówiona jest dopiero na przyszły tydzień. Pacjent z kolejną dawką leków przeciwbólowych wrócił do domu.
Lekarze robią co mogą, ale cudów nie ma. Tłumaczą, że pacjenci zgłaszają się zbyt późno. Rokowania w takich przypadkach nie są optymistyczne.
„Dochodzi do zamknięcia naczyń na stopie i wtedy już żadna metoda, nie jest w stanie poprawić krążenia. Tak dochodzi do martwicy palców,” tłumaczy dr nauk med. Zbigniew Kowalik z Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu.
Pan Roman stracił nadzieję, że będzie chodził. Teraz walczy, żeby wygrać z bólem do operacji. A później? Zrobi wszystko, aby nie dopuścić do nawrotu choroby...
Źródło: TVP Opole (Justyna Wysocka-Gunia, red.MC)