30. 7. 2010, 11:35
JABŁONKÓW (Morawsko-śląskie, i-region.eu) „Gorolski Święto” (GŚ) to wzbudzająca nieustanne zainteresowanie renomowana impreza kulturalna Zaolzia. W tym roku rozpoczyna się w piątek (6 sierpnia) po południu, a kończy się późną nocą w niedzielę (8 sierpnia). Opanowuje praktycznie cały Jabłonków, nie tylko Lasek Miejski, gdzie toczy się najwięcej wydarzeń spotkania.

„Przez te dziesiątki lat trwania GŚ wypracowało sobie swoją specyfikę, estetykę, formułę, po prostu ma ono swoją indywidualną twarz, niepodobną do innych tego typu imprez” - ocenia prof. Daniel Kadłubiec, etnograf i historyk literatury, badacz kultury, folkloru i języka Śląska Cieszyńskiego.
„W Jabłonkowie mówi się gwarą, w tutejszym języku prowadzone jest wszystko od początku do końca. Nie ma tu, jak np. w Wiśle, kaszanki, ale są jelita, nie ma szaszłyka, ale jest zbójecka czy rojberka, nie ma straganów, ale są góralskie stoiska z masą regionalnych potraw itd. Duch tutejszej kultury unosi się nad Laskiem Miejskim. Ludzie przychodzą tu, żeby się spotkać z kimś dawno niewidzianym, żeby zjeść i wypić coś tylko tutaj serwowanego, przede wszystkim zaś z tej racji, by uczestniczyć w przekazywaniu wspaniałego bogactwa, które jest ich bogactwem, bogactwem ich ziemi. Jest w tym misja odnawiania własnej tożsamości przez uczestniczenie w transmisji kulturowej. Goście z Polski przychodzą z pobudek także towarzyskich, ale przede wszystkim, jak mi się wydaje, z racji poznania kultury, która, z wyjątkiem Cieszyniaków spoza Olzy, jest dla nich kulturą obcą, tudzież interesującą. Stąd zaolziańskie poczucie misji jest dla nich obce. Dla Zaolziaków, powtarzam, GŚ jest przejawem tożsamości, ożywczym źródłem, z którego czerpią siłę, dla innych okazją do przeżycia czegoś ciekawego.”
„To jest przede wszystkim wielkie wydarzenie w życiu kulturalnym Zaolzia.” zauważa dr Leszek Kalina znawca folkloru, chóralistyki, muzykolog. „Mówiąc kulturalnym – myślę kulturowym – bo GŚ to nie tylko fantastyczna dawka folkloru, w jego różnorodności, ale i prezentacja rzemiosła, które, w wielu przypadkach, już wymiera. To dobra okazja do zapoznania się z ludźmi, w których rękach ono ożywa. To także szansa na kupienie rzeczy niedostępnych na supermarketowym rynku.”
Na straży „gorolskości” Święta stoi organizator Miejscowe Koło Polskiego Związku Kulturalno – Oświatowego (PZKO) w Jabłonkowie. Współorganizatorami są Jabłonków, Tydzień Kultury Beskidzkiej (od 1990 roku), Zarząd Główny PZKO w RC oraz Folklorní sdružení w RC.
Organizatorzy o programie mówią krótko: W piątek to „Nie jyny z naszi dzichty“ - przegląd instrumentalistów, śpiewaków i gawędziarzy. Wieczorem (godz. 22.00) - „Muzykula – gorolski muzykowani przy ogniu watry”. W sobotę po występach dziecięcych zespołów folklorystycznych zaprezentuje się zawsze jeden zespół bardziej znany i oklaskiwany. Od godziny 19.00 do późnych godzin nocnych młodzież bawi się w rytmach tanecznych. W niedzielne przedpołudnie na Rynku Jabłonkowskim koncertują kapele ludowe. W południe GŚ zainauguruje korowód, na którego czele kiedyś (ponad 40 lat) jechał legendarny Jura spod Grónia (hetman gorolski Władysław Niedoba). Korowód zespołów i wozów alegorycznych prowadzi z rynku ulicami miasta do Lasku Miejskiego młody góral - Adam Ryłko. W Lasku konferansjerkę poprowadzi, anegdotami wzbogacając, zaolziański gawędziarz Tadeusz Filipczyk – Filip.
Ale to tylko ułamek informacji, jakie można zdobyć o przebogatym i międzynarodowym programie (patrz poniżej)
Jednak turyści, oczekujący w Lasku Miejskim „cepeliady” mogą być zawiedzeni... Dlaczego? - odpowiada prof. D. Kadłubiec:
„Cepeliadą określamy elementy kultury ludowej, wyrwanej z gleby, na której rosła, elementy wyselekcjonowane przypadkowo, nie tworzące z innymi większej kulturowej całości, na dodatek przejaskrawione, gdy chodzi o ich estetykę. Cepeliada jest kulturą na sprzedaż, nierzadko zahaczającą o kicz, kulturą nieprawdziwą, pozbawioną bogactwa znaczeń, prezentowaną w obcym dla niej środowisku, ograniczoną, jak się rzekło, do eksponowania atrakcyjności, podobania się, marketingu.
GŚ prezentuje natomiast zaś cały wachlarz szczególnie cieszyńskiej tradycji kulturowej – gwarowej, muzycznej, tanecznej, literackiej, kulinarnej, architektonicznej, wytwórczej i innej, co, razem wziąwszy, tworzy system dający wyobrażenie o jej bogactwie, formach, funkcjonowaniu i znaczeniu w życiu społecznym. Poza tym nie jest to kultura obca, ale tu stela, wyrastająca z cieszyńskości, podobnie jak GŚ, które zlewa się z nią w jedną całość. Z tych między innymi powodów jest ono dalekie od sztuczności, ubóstwa znaczeń i funkcji, od czegoś, co świeci sztucznym blaskiem.”
W tej żywotności i żywiołowości GŚ kryje się tajemnica jego popularności, zwłaszcza, że – jak przyznaje dr L. Kalina: „Na tym Święcie trzeba być. Wiadomo, że właśnie w Lasku Miejskim co roku o tej samej porze spotykają się Zaolziacy - ci z gór i dolin. I nie tylko – przyjeżdżają tam z rodzinami i byli Zaolziacy, których historia rzuciła do Polski, czy w inne krańce Europy, a nawet na inny kontynent. A więc jest to gigantyczne rendez-vous ludzi regionu. I nie ma siły, by kogoś znajomego tu nie spotkać...”
Dodajmy, że i-region.eu jest partnerem medialnym imprezy.
M.Radłowska-Obrusnik