31. 8. 2010, 12:42
REGION (Opolskie, Śląskie, Małopolskie, i-region.eu) Koniec zerowej stawki VAT na książki. Już za cztery miesiące będzie ona wynosić 5 %. Wzrost cen książek jest raczej nieunikniony. Nastąpi w środku roku szkolnego i akademickiego. Nerwowe liczenie trwa też w bibliotekach dotowanych przez budżet i samorząd.

Najpierw krótki kurs ekonomii. VAT, inaczej podatek od wartości dodanej, naliczany jest w każdej fazie obrotu towarem. Dziś maksymalna stawka to 22 %. Prześledźmy jego cyrkulację na przykładzie:
Producent surowca wycenionego na 100 zł sprzedaje go fabryce za 122 złote i właśnie 22 złote odprowadza do budżetu.
Wytwórca wycenia produkt na 150 zł, ale fabryce sprzedaje za 183 zł (150 plus 22 % VAT, czyli 33 zł). Fabryka odlicza jednak podatek zapłacony już przez wytwórcę surowca – odprowadza jedynie 11 złotych.
W sklepie produkt wyceniają już na 250 zł i też doliczają VAT. Sklep odprowadzi go w wysokości 33 zł, ale kupujący zapłaci ostateczną cenę towaru, czyli 305 zł.
Dokładnie taki proces będzie niedługo dotyczył obrotu książkami. I już widać, kto najbardziej powinien się martwić.
„Na pewno najbardziej ucierpią na tym te osoby, które kupują książki. Kto się kształci, ten potrzebuje książek,” stwierdza ekonomista Wojciech Rudy.
Po tej stronie jednak najmniej narzekań. Choć kupując, na dwa dni przed początkiem roku szkolnego, komplet podręczników dla dwójki dzieci, trzeba trzymać się i za portfel i za serce.
„Te zakupy wyniosły nas 600 złotych,” żali się rodzic Piotr Daniluk.
Ale martwią się też bibliotekarze, zwłaszcza w szkołach wyższych. Tu zakupy trzeba uzupełniać na bieżąco. Na Uniwersytecie Opolskim trwa wielkie doposażenie Biblioteki Wydziału Prawa. To jedne z najdroższych podręczników akademickich.
„Prawo zmienia się bardzo często, więc kupno takich publikacji mocno obciąża budżet uniwersytetu,” mówi Wanda Matwiejczuk, dyrektor Biblioteki Uniwersytetu Opolskiego.
Biblioteka Uniwersytecka wydaje na książki kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Takiej komfortowej sytuacji nie ma Wojewódzka Biblioteka Publiczna, gromadząca także naukowy księgozbiór. Z rocznego budżetu placówki trzeba zapłacić zarówno za wodę i prąd, jak i pensje pracowników. A dopiero z tego co zostanie - kupić książki.
Księgarze w specjalistycznych placówkach patrzą w przyszłość z rosnącym niepokojem. W tej na opolskim Rynku handlują podręcznikami do nauki języków. Liczą wprawdzie, że klientów nie zabraknie – kto musi ten i tak kupi, ale koszty ich działalności wzrosną.
Obłożenie książek podatkiem VAT wymusiła Unia Europejska. Zgodziła się na utrzymanie zerowej stawki podatku tylko do końca tego roku.
Może w bogatych krajach kupuje się więcej książek. W Polsce jest inaczej – połowa z Polaków w ogóle nie zagląda do księgarń. Książkowe wydatki pozostałych to 74 złote rocznie. Dla porównania – na alkohol Polacy wydają 200 zł rocznie, ale i tu szykuje się podwyżka akcyzy...
Źródło: TVP Opole (Krzysztof Baranowski, red. MC)