7. 9. 2010, 16:17
REGION (Opolskie, i-region.eu) Dzień z życia pracownika centrum handlowego- jedna osoba pracuje na trzech stanowiskach. Biega od kasy, przez regały, skończywszy na przyjmowaniu towaru na magazynie. I to jest rzeczywistość. Głośne NIE mówią problemowi działacze związków zawodowych. Chcą o pracy w marketach rozmawiać z szefami sieci. W obronie pracowników planują strajk lub pikietę. Spotkanie szefami sieci miało odbyć się dziś.

Nie chcą pokazywać twarzy. Jedna się zwolniła, bo nie wytrzymała. Druga wciąż pracuje, bo musi utrzymać siebie i dwójkę dzieci. Dwie kobiety z różnych sieci sklepów spożywczych. Problemy jednak te same.
Pracowała zaledwie kilka miesięcy. Przez codzienne poniżanie, krzyki i obelgi, wylądowała w szpitalu. Tamten czas wspomina jak największy koszmar.
Zdaniem przewodniczącej związku zawodowego „Solidarność” w Opolu problem był jest i pewnie zawsze będzie. Pracodawcy nie chcą rozmawiać, dla nich problemu nie ma.
Związki zawodowe zrzeszające pracowników supermarketów mogą rozmawiać, zorganizować pikietę czy strajk włoski. Ale czy to coś da?
Kobiety pracujące w sieciach sklepów spożywczych nie żałują, że przyjęły się do supermarketu. Żałują, że zostały tam potraktowane jak produkty na półkach. Dziś miało odbyć się spotkanie członków związków zawodowych z przedstawicielami sieci handlowych. Ci drudzy nie byli jednak zainteresowani rozmową. Związkowcy czekają na wyznaczenie nowego terminu. Nie wykluczają podjęcia strajku włoskiego.
Źródło: TVP Opole (Justyna Wysocka – Gunia)