28. 7. 2010, 12:40
REGION (Opolskie, i-region.eu) Dziesięć miesięcy – tyle czasu mają lekarze i prawnicy na zakup kas fiskalnych. Minister finansów podpisał już rozporządzenie – w sumie koło stu pięćdziesięciu tysięcy podatników będzie musiało nauczyć się obsługi kasy. Na rozporządzeniu budżet zyska w 2012, ale w przyszłym roku odnotuje stratę – 250 milionów złotych.

Najpierw taksówkarze i kolejarze, teraz lekarze i prawnicy, hafciarki i wikliniarze – wszyscy zostali wrzuceni do jednego kosza. Jeśli ich obroty przekroczą czterdzieści tysięcy złotych rocznie – będą musieli mieć kasę. Dla wikliniarza takich dochód to wyczyn, dla lekarza, nie bardzo, choć niektórzy skorzystają.
„ Żeby nie wrzucić na barki lekarzowi pediatrze, który jeździ na wizyty dwa, trzy razy w tygodniu do jakichś znajomych, dokumentacji i kasy fiskalnej,” mówi Grzegorz Głąb, ginekolog położnik z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej.
Jeśli jednak jego obroty przekroczą próg czterdziestu tysięcy, nawet na wizytę kasę będzie musiał z sobą wziąć. Pomysł wprowadzenia kas fiskalnych krytykowany był zwłaszcza w środowiskach lekarskich, ale są i tacy, którzy uważają, że rozporządzenie zaprowadzi porządek.
„Myślę, że znikną z naszego życia nieczystości, które rodzą się na styku publicznej i niepublicznej służby zdrowia,” mówi Grzegorz Głąb.
Paragon dostaniemy płacąc za prywatną wizytę u ginekologa, czy dentysty. Kasa fiskalna będzie musiała wkomponować się także w wystrój prawniczych gabinetów, choć większość z nich świadczy usługi głównie firmom.
„Za poradę, za czynności wykonywane przez kancelarię wystawia się fakturę, dzisiaj jest powszechne żądanie faktur i jest rzeczą naturalną - firma chce sobie to wrzucić w koszty,” mówi Jacek Ziobrowski, adwokat.
Mimo to mecenas Ziobrowski kasę kupi. W sumie zakupy kas budżet państwa będą kosztować ćwierć miliarda złotych. Na początek więc budżet nie zyska, a straci. Bo fiskus będzie musiał zrefundować niemal całkowity koszt zakupu urządzeń. A wpływy, które mają zasilić budżet także trudno nazwać horrendalnymi.
„Wpływy nie powinny się zwiększyć, dlatego, że tu nie chodzi o funkcję fiskalną, czyli o zwiększenie wpływów do budżetu, ale bardziej o porządkowanie, o ewidencjonowanie. Żeby w sytuacji gdy przychodzi organ kontroli, mógł sprawdzić z paska fiskalnego jakie były obroty,” mówi Wojciech Rudy, ekonomista.
Nowe rozporządzenie ma wejść w życie w styczniu 2011 roku, z zakupem kas fiskalnych lekarze i prawnicy mogą zwlekać do maja.
Źródło: TVP Opole (Katarzyna Oborska-Marciniak, red.PK)