22. 7. 2010, 10:49
KĘDZIERZYN KOŹLE (Opolskie, i-region.eu) Błędy i zaniedbania podczas powodzi - zarzucają mieszkańcy Koźla Wojewódzkiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. Reprezentanci wszystkich zalanych osiedli spotkali się, aby pokazać miejsca, gdzie zawiedli urzędnicy. Koźlanie mają też żal do Zarządu, że żaden z jego przedstawicieli nie chce się z nimi spotkać.
Podczas powodzi 2 miesiące temu - Odra wypłynęła z koryta, przerwała prowizoryczny wał i wpłynęła do rzeczki Linety w Koźlu.
Wezbrana rzeczka doszła do tej śluzy, która nie miała szans przepuścić takiej ilości wody. Efekt – 5cio tysięczne osiedle z Koźla pod wodą.
„ Automatycznie zaczęło całe osiedle Zachód zalewać. Mieszkańcy ponieśli ogromne straty, Do dziś dnia bardzo cierpią,” mówi Norbert Bick z komitetu „Powódź 2010”.
Osiedle zawiadomiło prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Zarząd Melioracji. W środę do nich przyłączyli się mieszkańcy innych spółdzielni. Główny zarzut - brak poprawy stanu Linety po poprzedniej powodzi.
„Nikt z Opola tutaj nie zadziałał, nie przyszedł, nie doradził, nie powiedział, co trzeba zrobić, żeby Lineta nie zalała 6-tysięcznego osiedla,” mówi Bogusław Rogowski z komitetu „Powódź 2010”.
Mieszkańcy Koźla mają też żal do urzędników z Zarządu za to, że po raz kolejny nikt nie przyjechał wysłuchać ich pretensji.
„No niestety, jakoś nas, jakbym tak brzydko powiedział wy…..li, bo już po raz drugi z rzędu no niestety nikt się nie pokazał na tym spotkaniu,” mówi Stanisław Mróz z komitetu „Powódź 2010”.
O tym, że Zarząd zaniedbał Linetę, mówią także władze miasta.
„Te wszystkie roboty związane z oczyszczaniem Linety ze śmieci, z traw, to wszystko jest wykonywane na nasz koszt,” mówi Andrzej Kopacki z Urzędu Miejskiego w Kędzierzynie-Koźlu.
Tymczasem Zarząd przedstawia inny scenariusz – według niego koryto było zadbane, natomiast podczas powodzi klucze do feralnej śluzy przekazali powiatowemu sztabowi kryzysowemu.
„Jeśli się nie umie operować tutaj z tego, co ja wiem od kierownika, to ktoś bezmyślnie otwierał czy zamykał tę zasuwę, nie znając, jak pracują tego typu zasuwy, a ponadto nie mając podobno korby,” mówi Roman Kędzia, p.o. dyrektora Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu.
Kto manipulował przy śluzie? Tego dyrektor nie wie. A odpowiedzialność za zalanie Koźla, jak to podczas powodzi – rozmywa się coraz bardziej.
Źródło: TVP Opole (Wojciech Bularz, red. ZW)