8. 3. 2010, 14:17
MAŁOPOLSKIE (i-region.eu) W ciągu dwóch miesięcy w Małopolsce mają zniknąć dziury na drogach. Nie będą to jednak gruntowne remonty, tylko prowizoryczne naprawy, po których za kilka miesięcy potrzebne będą... kolejne naprawy.

Stan nawierzchni jest tragiczny, a 361 kilometrów dróg wojewódzkich zagraża bezpieczeństwu kierowców. Dziura dziurą i tak przez ponad trzydzieści kilometrów. Tak wygląda jezdnia, a raczej to, co z niej pozostało na drodze Kraków - Skała – Wolbrom. Podobnie na trasie łączącej Ptaszkową z Grybowem koło Nowego Sącza. Tu zima jeszcze trzyma, ale już widać, że drogowcy będą mieli pełne ręce roboty.
Urzędnicy przygotowali już plan najpilniejszych remontów dla całej Małopolski. Do załatania jest 361 kilometrów dróg wojewódzkich. To mniej więcej tyle, co z Krakowa do Płocka. Ma to zająć niewiele ponad dwa miesiące. Jednak będą to tylko prowizoryczne naprawy, a nie gruntowne remonty. Na to brakuje pieniędzy. Tylko w powiecie nowosądeckim należałoby wydać około 100 milionów złotych rocznie. Do wydania jest 30.
Nadzieje na bezpieczniejszą jazdę mogą mieć natomiast kierowcy korzystający ze wspomnianej trasy Kraków - Wolbrom. Drogowcy uznali, że zalepianie dziur w dziurach nie ma tutaj już sensu i poprosili zarząd województwa o przeznaczenie 76 milionów złotych na jej modernizacje. Decyzja o przyznaniu pieniędzy ma zapaść w ciągu kilku najbliższych tygodni.
Źródło: TVP Kraków