8. 9. 2010, 17:36
SKARBIMIERZ (Opolskie, i-region.eu) Uznawano ich niemal za dobroczyńców, bo chcieli postawić na Opolszczyźnie fabrykę. Po ponad roku jej funkcjonowania, wkroczyła Państwowa Inspekcja Pracy. Świat kolorowych gum do żucia firmy „Cadbury” okazał się w części krainą łamania praw pracowniczych. Oszukiwanie na wynagrodzeniach, fałszowanie ewidencji czasu pracy i, co najgorsze, ukrywanie wypadków. Inspekcja zrobiła swoje, teraz kolej na prokuraturę.

Kontrola trwała miesiąc. Przeprowadzający ją inspektorzy niedwuznacznie dają do zrozumienia, iż weszli do zakładu, bo już wcześniej otrzymywali sygnały, że w kwestii przestrzegania prawa pracy nie dzieje się tam najlepiej.
Pracownicy opowiadali chętnie, ale kontrolujący musieli utajnić personalia niektórych świadków.
Najważniejsze zarzuty dotyczą ukrywania wypadków. Od czasu uruchomienia fabryki doszło do dziewięciu. Ujawniono zaledwie trzy. W pozostałych sześciu – kontrolerzy mówią to wprost – sporządzono niezgodną ze stanem faktycznym dokumentację. Wprawdzie nie były to poważne zdarzenia, ale prawo nakazuje przeprowadzenie wewnętrznego postępowania.
Dlatego PIP złoży w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Poprosi ją też o zbadanie czy inne naruszenia prawa, takie jak fałszowanie ewidencji czasu pracy, czy zatrudnianie w nadgodzinach bez wolnego i wynagrodzenia, można zakwalifikować jako przestępstwo.
Kontrolerzy podkreślają, że zarząd firmy podpisał pokontrolny protokół, co oznacza, że zgadza się z zarzutami. Nie mogliśmy jednak potwierdzić tego w samej firmie – do chwili zamknięcia środowego wydania Kuriera Opolskiego rzecznik prasowy „Cadbury” Joanna Matryca nie odbierała telefonu.
Źródło: TVP Opole (Krzysztof Baranowski, red.MC)