28. 7. 2010, 12:40
ŁUBNIANY (Opolskie, i-region.eu) Ledwo zaczął działalność, a już musi ją zamknąć. Wszystko, jak mówi, przez straż graniczną, która zarzuciła przedsiębiorcy z Łubnian nielegalnie zatrudnienie robotników z Ukrainy. Nakazano im opuszczenie Polski, a na ich miejsce nie ma chętnych. Tymczasem kontrolujący firmę urzędnicy spierają się o interpretację przepisu, na podstawie którego interweniowała Straż Graniczna.

Łubniany w powiecie Opolskim. Gospodarstwo szkółkarskie Waleriana Dzikowskiego. Odbiorcy to centra handlowe i sklepy ogrodnicze. Cudzoziemcy to często jedyni pracownicy, jakich można tu zatrudnić.
„To jest praca wykonywana często w dosyć specyficznych, bardzo trudnych warunkach w szklarniach, jednocześnie nisko płatna,” mówi Irena Lebiedzińska, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu.
Od 2004 roku, Ukraińców można zatrudniać w uproszczony sposób. Nie potrzebują pozwolenia na pracę. Wystarczy oświadczenie potencjalnego pracodawcy o zamiarze ich zatrudnienia. W tym przypadku, Straż Graniczna twierdzi, że takowe powinna wystawić firma, w której faktycznie mieli pracować czyli gospodarstwo z Łubnian. Tymczasem dokumenty sporządzono w należącej również do pana Dzikowskiego firmie szkółkarskiej, ale w sąsiedniej Krynicy.
„Żeby pracownik zza granicy mógł pracować, oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy musi wystawić firma, w której on pracuje, a nie jakakolwiek inna firma na terenie Polski,” mówi pułkownik Cezary Zaborski, Śląski Oddział Straży Granicznej.
„Oświadczenie wypełniłem na gospodarstwo ogrodnicze z myślą o tym, że ci ludzie będą tu mieszkać - co miało miejsce,” mówi Walerian Dzikowski.
Przedsiębiorca zapowiada walkę. Będzie odwoływał się do sądu. Jest rozżalony – to pierwszy sezon jego działalności - kto wie czy nie ostatni.
„Dobrze, że sąd będzie tę sprawę rozpatrywał. Uważam, że jestem niewinny, bo przepisy mówią, że nie można zmieniać miejsca pracy dla tych cudzoziemców,” kontynuuje Walerian Dzikowski.
Kto ma rację? Zdaniem jednych urzędników nic nie przeszkadza rekrutowaniu robotników ze wschodu w każdym miejscu w kraju i zatrudnianiu ich gdziekolwiek. Opolszczyzna jest tego najlepszym przykładem.
„Wiemy, że pracują ci pracownicy przy budowie stadionu w Warszawie,” mówi Irena Lebiedzińska z Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu.
Tymczasem według kontrolującej legalność zatrudnienia Państwowej Inspekcji Pracy, ustawa o promocji zatrudnienia nie daje Straży Granicznej możliwości interpretacji. Inspekcja popiera więc działania strażników.
„Dany organ, czy to inspekcja pracy, czy Straż Graniczna ustala, że doszło do nielegalnego zatrudnienia. Wyboru tutaj ustawodawca nie pozostawia – konsekwencja jest jedna, opuszczenie kraju przez te osoby,” mówi Tomasz Krzemienowski z Państwowej Inspekcji Pracy w Opolu.
Sprawę będzie więc rozstrzygać sąd. Ale los firmy wydaje się być przesądzony. Chyba, że przedsiębiorca zatrudni Polaków, o ile znajdzie chętnych do takiej pracy. Pytanie też, ile będzie im musiał zapłacić, żeby się jej w ogóle podjęli.
Źródło: TVP Opole (Krzysztof Baranowski, red.PK)