1. 9. 2010, 15:02
REGION (Opolskie, i-region.eu) Pierwszy dzwonek. Dzieci do szkoły, nauczyciele do pracy. Czy edukacja to jeszcze misja, czy taśmowa produkcja testów kompetencji i świadectw? Podczas wojewódzkiej inauguracji roku szkolnego w Zespole Szkolno - Przedszkolnym w Moszczance, zastanawiali się nad tym dziennikarze TVP Opole.

Czasy i okoliczności zmieniają się jak w kalejdoskopie a edukacja trwać musi. Szkoła przez kilkanaście lat staje się jest nieodłącznym elementem życia młodego człowieka. Coraz więcej z nich zaczyna to rozumieć. Martwią się za to dorośli. Już nie o to, że zabraknie kredy do tablicy i czy nauka rozpocznie się w wymalowanych pomieszczeniach. Takie dylematy należą do przeszłości, tak samo jak konflikty organów prowadzących szkoły z nauczycielami, na przykład o likwidowanie placówek czy nauczycielskie etaty.
Rząd obiecał nauczycielom siedmioprocentową podwyżkę uposażeń. Jak zwykle - z kieszeni samorządów. Te zapewniają, że wydobędą je choćby spod ziemi.
A co z uczniami? Czym dla nich jest szkolny obowiązek? Edukacja to przecież pewien przymus, a ten zwykle nie jest lubiany. Stara budę z sentymentem wspominamy dopiero po latach.
Piękny i podniosły - taki zwykle jest każdy początek roku szkolnego. Potem edukacyjna pospolitość zaczyna skrzeczeć. Trzeba zrealizować program, przygotować kolejne grupy uczniów do testów i egzaminów, doprowadzić do matury. Wystarczy w tej krzątaninie miejsca na fundamentalna refleksję – jaka jest, współczesna szkoła, jaka powinna być i czy w ogóle jeszcze czegoś uczy?
Źródło: TVP Opole (Krzysztof Baranowski, red.MD)