2. 9. 2010, 9:36
REGION (Małopolskie, i-region.eu) We wszystkich małopolskich szkołach zabrzmiał wczoraj dzwonek, choć w niektórych zajęcia nie mogłyby się rozpocząć bez ciężkiej pracy nauczycieli i rodziców uczniów. Szkoły dotknięte przez wiosenną powódź zostały odnowione. Czas zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami. W podstawówkach znalazło się znacznie więcej sześciolatków niż w ubiegłym roku.

W Szkoła Podstawowa nr 2 w Muszynie do ostatniej chwili nie wiadomo było, czy uda się rozpocząć nowy rok szkolny. Woda podczas ostatnich powodzi zalała budynek. Zniszczone zostały ściany, podłogi i elewacja. Wielkie odbudowywanie, w którym uczestniczyli nauczyciele i rodzice, zakończyło się tuż przed północą 31 sierpnia.
W Muszynie rodzice nie mają głowy do zmian. Wiek dzieci rozpoczynających naukę pozostał ten sam. Do pierwszej klasy, podobnie jak w ubiegłym roku, nie poszedł żaden sześciolatek. Inaczej niż w wielu innych małopolskich szkołach.
Liczba sześcioletnich uczniów w tym roku potroiła się. Jest ich już 2600. Więcej jest też pięciolatków w zerówkach.
Nauczyciele w nowym roku będą mieli nieco więcej pracy. W szkole będą musieli spędzać tygodniowo o jedną godzinę więcej. Z tego powodu nie obyło się bez głosów sprzeciwu. Ale jak tłumaczy małopolski kurator oświaty, zasady planowania tej dodatkowej godziny są tak elastyczne, że przyniesie ona wiele korzyści.
Dodatkowa godzina pracy nauczycieli może zastąpić korepetycje, które nie są tanie. Za jedną godzinę płaci się około 30 zł. Związki zawodowe nauczycieli uważają, że również praca w szkole powinna być lepiej opłacana. Planowana na ten rok jedna 7-proc. podwyżka pensji, to ich zdaniem za mało.
Źródło: TVP Kraków (G.M.)