30. 7. 2010, 13:23
NYSA (Opolskie, i-region.eu) „Wojsko czeskie” przekroczyło polską granicę. Armia składająca się z 11 żołnierzy, 2 dział i markietanki posuwa się w kierunku twierdzy nyskiej. Władze miasta uważają, że są przygotowane na inwazję.

Na szczęście „czescy wojacy” do nyskiej twierdzy muszą iść piechotą. Do tego przyjdzie ciągnąć im artylerię polową.
Dlatego Artur Pieczarka, rzecznik prasowy miasta z niepokojem obserwuje horyzont wokół twierdzy. Ale, jak twierdzi, same nyskie fortyfikacje są przygotowane na przyjęcie czeskiego oblężenia...
Kilkadziesiąt armat na specjalnych redutach. Zagrzmią one bardzo mocno. Są przygotowane także specjalne fosy z wodą.
Również sami żołnierze butnie zapowiadają, że jeżeli wejdą do twierdzy, to usunąć się stamtąd żywcem nie dadzą.
„Czescy żołnierze” podczas tegorocznej rekonstrukcji oblężenia Nysy będą bronić fortyfikacji przed wojskami Napoleona, tak jak 200 lat temu. Nasuwa się tylko pytanie - co robili Czesi w Nysie podczas oblężenia?
„Armie te były w zasadzie wielonarodowościowe, pochodziły głównie z werbunku, stąd też zdarzali się tam Francuzi, Belgowie, Niemcy,” mówi Remigiusz Kamiński, organizator „Dni Twierdzy Nysa”.
Do walnej bitwy dojdzie już w sobotę wieczorem (godz. 17.15 w Forcie II). Przeciwko sobie stanie ponad 500 miłośników oręża z Polski, Czech, Niemiec, Białorusi, Litwy, Węgier i Włoch.
Dodajmy, że „bitwę” poprzedzi przegląd wojsk i musztra paradna, salwa honorowa oraz występ dudziarzy.
Źródło: TVP Opole (Wojciech Bularz, red. J.K.) (mro)