29. 7. 2010, 10:57
REGION (Opolskie, i-region.eu) Nie pchają się drzwiami i oknami do koszar. Armia – także na Opolszczyźnie - rejestruje nikłe zainteresowanie naborem do Narodowych Sił Rezerwowych (NSR). Rozpoczął się na wakacjach. Zachętą miały być żołnierskie zarobki - około 2,5 tysiąca brutto lub w przypadku wyższych dochodów całkowita rekompensata wynagrodzenia.
„Siły NSR są głównie przeznaczone do usuwania klęsk żywiołowych, sytuacji kryzysowych. Więc myślę, że to jest dobra rzecz,” mówi chorąży Sylwester Szymala z WKU Opole.
Tego dobra wydają się nie doceniać potencjalni żołnierze Narodowych Sił Rezerwy.
„Miejsc jest sporo. Nie mogę podać dokładnej liczby. U nas wniosków złożonych jest 13, z czego pięć osób było już skierowanych do jednostki na kwalifikacje. Na pewno zakwalifikowanych już są trzy,” kontynuuje chorąży Sylwester Szymala.
A w samej 10. Opolskiej Brygadzie Logistycznej czeka na rekrutów 300 miejsc. Skąd nikłe zainteresowanie służbą?
„Może to być kwestia informowania. Może ludzie dopiero się dowiedzą i będą składać wnioski. Albo specjalizacji. My potrzebujemy logistyków. Jeśli to będą wojska specjalne, to kogoś może to zachęcać, a kogoś zniechęcać,” wyjaśnia chorąży Sylwester Kmak, pełniący obowiązki rzecznika 10. OBL.
Wydawać by się mogło, że zachętę mogą stanowić pieniądze. Jednak wojsko nie płaci za stan gotowości, a jedynie za służbę, która może trwać w jednostce około 30 dni.
„Dla tych osób, które mają trudną sytuację finansową nawet miesięczne wynagrodzenie jest bardzo istotne. Natomiast wiadomo, że dzisiaj nie tylko wojsko, ale cały budżet jest dość mocno pod kreską,” mówi dr Witold Potwora z WSZiA w Opolu.
Zdaniem ekonomistów pomysł utworzenia Narodowych Sił Rezerwowych jest dobry, ale...
„W wojsku praktycznie na wszystko brakuje pieniędzy, także kolejne pomysły, które mają armię sprofesjonalizować napotykają na barierę braku pieniędzy. Pomysły są, a pieniędzy nie ma,” wyjaśnia dr Potwora.
Nie ma co wytaczać armat krytyki – uspokaja dowódca 10. OBL.
„Po pierwsze proces ten dopiero co się rozpoczął, do tego mamy sezon urlopowy, a więc zainteresowanie to jest niższe niż w pozostałym czasie. Poza tym mieliśmy okres intensywnego zaangażowania w usuwanie skutków klęski żywiołowej,” uspokaja pułkownik Jacek Mroczek.
Pozostaje mieć nadzieję, że gdy przeszkody w rekrutacji ustaną, chętni napłyną. Nie udało nam się dotrzeć do garstki zainteresowanych służbą w Narodowych Siłach Rezerwy, ponieważ są na wakacjach.
Źrródło: TVP Opole (Adam Barański, red.PK)