22. 7. 2010, 10:48
OPOLE (Opolskie, i-region.eu) „Zostałem zwolniony, bo miałem odwagę sprzeciwiać się głupim decyzjom i marnotrawieniu pieniędzy w Narodowym Funduszu Zdrowia,” mówi Kazimierz Łukawiecki. Od środy gabinet dyrektora w opolskim oddziale ma nowego gospodarza. Filip Nowak twierdzi, ze o opolskiej akcji poparcia dla Łukawickiego nie wiedział. Wystartował w konkursie, bo taki był ogłoszony.

Dyrektor nie wie natomiast jeszcze co chce zmienić w dobrze funkcjonującym opolskim systemie zdrowia. Jak mówi był konkurs do wygrania, więc go wygrałem, na decyzje przyjdzie czas.
„Pierwsze decyzje nie mogą być decyzjami pochopnymi, w związku z tym zacznę od zapoznania się z firmą, od rozmów z pracownikami, teraz już troszeczkę przesuwam spotkanie z kolejnymi współpracownikami, po to, żeby móc chwilkę porozmawiać z państwem, ponieważ uważam również, że polityka informacyjna również powinna być prowadzona w sposób transparentny, jawny,” mówi Filip Nowak, dyrektor Narodowego Funduszu Zdrowia z oddziałem w Opolu.
To zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Do tej pory bowiem o następcy Kazimierza Łukawieckiego wiadomo było niewiele. On sam twierdzi, że niewiele wie o batalii stoczonej w obronie dyrektora.
„Szczerze mówiąc nie znam przedstawicieli komitetu obrony, od pani się dowiaduję, ze zawiązał się taki, tak...,” mówi nowy dyrektor.
Tym czasem komitet broni nie składa. W środę jego przedstawiciele zebrali się, by podsumować to, co działo się przez ostatnie tygodnie. Jak mówią, to nie koniec walki.
„ To jest tylko pierwsza przegrana bitwa, ale wojna jeszcze przed nami. Jeszcze długa praca przed nami i myślę, ze końcową wojnę to wygramy,” mówi Zbigniew Goluch z komitetu obrony Kazimierza Łukawieckiego.
Zapowiadają, że będą dokładnie patrzeć na ręce nowemu dyrektorowi. Planują także zawiązanie komitetu wyborczego. Kazimierz Łukawiecki nie potwierdza jednak, że planuje zająć się polityką.
„Starczy tej polityki, oto właśnie życie publiczne, oto właśnie pasja, ona właśnie w opinii ludzi tak, ale proszę zauważyć jakże piękną rzeczą jest polityka, bo ja jestem ofiarą tej polityki,” mówi Kazimierz Łukawiecki, były dyrektor Narodowego Funduszu Zdrowia z oddziałem w Opolu.
Jak mówi to czas, by docenić zaangażowanie tych, którzy za nim stali murem. Twierdzi, że musiał odejść, bo nie bał się sprzeciwiać głupim decyzjom i zapobiegać marnotrawieniu pieniędzy w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Wszelkie kontrole w opolskim oddziale Funduszu wypadły pomyślnie, zarzuty formułowane w stosunku do dyrektora okazały się bezpodstawne. Opolskim politykom, którzy także deklarowali pomoc nie udało się nawet spotkać z premierem...
Źródło: TVP Opole (Katarzyna Oborska-Marciniak, red. ZW)